Kominiarze wielu stuleci byli traktowani jako wielki symbol szczęścia i pomyślności, tak niechybnie popadający w niepamięć ówcześnie. Jeszcze parędziesiąt lat temu prawie w każdym domu można było znaleźć drewnianą bądź porcelanową figurkę kominiarza podarowaną domownikowi na szczęście, a przechodnie spotykając na ulicy kominiarza szybko szukali palcami guzika aby go mocno uchwycić i czekać na przepowiednię losu: jeśli zaraz zobaczono mężczyznę oznaczało to rychłą pomyślność,widok kobiety w okularach przepowiadał pecha. Łza się w oku kręci na myśl o tej fantazji, która niegdyś towarzyszył ludziom i o kominiarzach usmolonych szadzą z komina, tak licznie widzianych niegdyś na ulicach.
Wierzono mocno, że ogromną pomyślność przyniesie zobaczenie kominiarza w Nowy Rok, właściciel obdarowywał swoich pracowników drobiazgi na szczęście, a czyściciel kominów, jako dochodzący pracownik był szczególnie mile widzianym gościem, obdarowywanym przez każdego dobrą strawą, upominkiem i mocnym trunkiem.
Często umieszczano ich wizerunki jeszcze 100 lat temu na kartkach z życzeniami noworocznymi czy bożonarodzeniowymi, gdzie obok muchomorów miały życzyć bliskich pomyślności, zdrowia i wielu łask od losu.
Dlaczego tak ceniono i chełpiono osoby pełniące ten niebezpieczny i ekstremalny zawód? Z prostej przyczyny, gdyż jego wizyta zapewniała dokładne zbadanie komina, przeczyszczenie go i tym samym zagwarantowanie wszystkim domownikom ciepłych i spokojnych dni przy gorącym ogniu z pieca. Nagminne były zaczadzenia, zapalenia dachów i inne wypadki związane ze złą funkcjonalnością całego systemu grzewczego, a piec był kiedyś jedyną metodą ogrzewania domu i jedynym sprzętem dającym prototypy dzisiejszych gazowych i elektrycznych kuchenek.
Kominiarze są wśród nas i choć " nie rzucają się tak w oczy" jak w zeszłych wiekach, warto uchwycić guzik w palce na jego widok i czekać co los chce nam przekazać za pomocą tej starej wróżby!
ABRAKADABRA to bardzo stare zaklęcie, talizman i wielka magiczna formuła stosowana od tysiącleci jako obrona przed złem, chorobami, plagami i zarazami. To piękne i długie słowo, stosowane dziś jako zabawne zaklęcie przez iluzjonistów, magików i dzieci, ma bardzo stare korzenie i bogaty, istnie tajemniczy rodowód. Pierwsze wzmianki o użyciu tego zaklęcia można już znaleźć w zapiskach z początków naszej ery a rozkwit jego "magicznej" działalności przypadła na średniowiecze, kiedy to plagi chorób i śmiertelne epidemie nawiedzały ludzkość, która oprócz żarliwej modlitwy wybierała również inne, zabronione i przemilczane sposoby na obronę przed dziesiątkującym mordercą. Podczas plagi dżumy w 1665 roku tak właśnie niekonwencjonalnie i profilaktycznie
chroniono się przed epidemią, wypisując na kawałku drewna, kamienia, materiału magiczne zaklęcie w jedenastu linijkach, w każdej kolejnej ujmując po jednej literce, aby zakończyć samą A. Miało to symbolizować ubywanie choroby, zła, oddalanie niebezpieczeństwa i epidemii. Ostatecznie amulet taki miał kształt trójkąta, co miało przypominać kształt krzyża i zalecano go noszenie na szyi przez 9 dni, aby dziesiątego wyrzucić go przed wschodem słońca przez lewe ramię do strumienia wartkiej wody, aby potem szczęśliwie i w pełni sił witalnych powrócić do domu.
podobno w dobie małej edukacji ludności, gdy niejednokrotnie w małym miasteczku jedynie parę osób umiało czytać i pisać, powstawał szeptany rynek magicznych amuletów, które zgodnie z uprzednio rozsianą plotką mogły sporządzić jedynie osoby wykształcone, władające umiejętnością pisania i czytania, które sprawnie i dokładnie napiszą plontaninę tajemniczych znaków...........czyż i ówcześnie nie odnajdziemy podobnych " magików" próbujących dorobić się kosztem choroby i cierpienia innych?
Wraz z nadejściem epoki odrodzenia, rozwojem kultury, sztuki i odrodzenia, abrakadabra poszło w zapomnienie, oddane do zabawy wędrownym trupom cyrkowym jako relikt przeszłej zacofanej epoki ....choć ponoć i w naszym wieku istnieją "szamani" i "czarownice" korzystające z magii ABRAKADABRA w celach sobie tylko znanych.
Nasuwa się pytanie czy wykształcony, poinformowany i świadomy człowiek dwudziestego pierwszego wieku wyzbył się wszystkich zabobonów, zaklęć i talizmanów? Na pewno nie, każdemu towarzyszy wiara w coś innego, niezrozumiałego i przekazanego od pokoleń. Czyż krzyżyk czy medalika na szyi nie mógłby wydać się komuś z całkiem obcej kultury typowym talizmanem odganiającym zło od nas?? Czyż nie po to je nosimy?? Podobnie jak ongiś wyryte czy wypisane magiczne słowo zawieszone na szyi.......
|