Andrzejki to doskonały czas na legalne i bezgrzeszne szaleństwo
hucznych zabaw, kiedy to bezkarnie bierzemy czynny udział w licznych
imprezach, domówkach i spotkaniach towarzyskich, często zapominając o
prawdziwym przesłaniu tego okresu - wróżbach.
Andrzejki, podobnie jak wiele innych świątecznych czy
okazjonalnych dni stały się komercyjnym dniem, które staramy się
spędzić na wytwornej zabawie w eleganckim lokalu, która oprócz nazwy
nic z Andrzejkami nie ma wspólnego.........nawet prostej wróżby z
fusów do kawy, gdyż podany jest bez nich.
Na ziemiach polskich istniało bardzo dużo wróżb
andrzejkowych, przede wszystkim miłosnych, które wykonywały zazwyczaj
panny, ciekawe swojego przyszłego męża i czasu jego spotkania!
Chłopcy swój wieczór wróżb i zabaw mieli w wigilię
św.Katarzyny (24 listopada), kiedy to bezkarne tańce mogły trwać do
rana, gdy andrzejki musiały kończyć się równo o północy, z nastaniem
adwentu, okresu wyciszenia, pokory i postu, potulnego oczekiwania na
święta Bożego Narodzenia.
Jakże człowiek był wówczas spragniony zabaw i wprost
dziecinnych zabaw, gdy tak skrupulatnie wyliczano i przestrzegano dni
zabawy, jaką uciechą było przyzwolenie na wieczór wróżb, zakrawający o
zabronione czary i zabobony, kiedy to młodzież mogła dać upust fantazji
i bezkarnie marzyć o miłości i zbliżeniu do drugiej osoby!
Taka zabawa z pewnością smakowała lepiej, gdyż
wyposzczony od zabaw i uciech człowiek, garściami konsumował każdą
chwilę szaleństwa i radości daną mu przez surowy los!
Najstarsze zapiski o zabawach andrzejkowych pochodzą
z trzynastego wieku, ale wynika z nich, że obrzędy te, jakże magiczne i
tajemnicze, znane były jeszcze wcześniej.
Najbardziej znaną od wieków aż po dzisiaj wróżbą jest
lanie wosku na zimną wodę, dawniej lano też roztopiony ołów, który
miał przyciągać szczęście, którego tak ongiś ludziom masowo brakowało.
Podstawowym rekwizytem oprócz wosku był i nadal powinien być stary
klucz z dużym uszkiem, koniecznie wiekowy, kryjący tajemnice i lekko
zardzewiały, nowy czy nieużywany nie dawał gwarancji na prawdziwą
dziurę.
Z wylanego i wystudzonego wosku wychodziły przeróżne
kształty, których cienie skrupulatnie oglądano na ścianie, trzymając
pionowo i oświetlając świecą lub naftą naftową.
Dziewczęta wróżyły sobie również z butów, robiąc ich
wyścigi do głównych drzwi, wierząc, że pierwszy, który do nich dotrze
będzie butem przyszłej panny młodej. Wróżono z igliwia, pestek, owoców,
skórek od jabłka, łupin orzecha, słomy czy kleksów. Fantazja nie znała
i dotąd nie zna granic we wróżbach, panny potrafiły wywróżyć sobie
miłość czy okres zamążpójścia z dziur w płocie, który mijały podczas
codziennych wędrówek!
Ostatnio zapomnianą i pominiętą andrzejkową wróżbą
jest odczytywanie, podobnie jak z wosku, kształtu przepowiedni z fusów
od kawy lub herbaty. Stare zapiski wspominają, że w andrzejkowe
wieczory wróżono w ten sposób, tyle, że w domach bogatych, o wyższym
statusie społecznym i materialnym ( stać ich było na te ekskluzywne
napoje). Dziś mało kto wróży z fusów w Andrzejki, a warto pobawić się w
ten rodzaj przepowiedni, przy okazji racząc się mocnym i aromatycznym,
egzotycznym 9 z pewnością dawniej) napojem.
Zgodnie z obrzędem wróżbiarskim z pierwszej połowy
dziewiętnastego wieku, potrzebna jest do jego wykonania wiekowa,
"wysłużona" porcelanowa filiżanka, do której wsypujemy, wedle uznania
zmielone ziarna kawy lub listki herbaty(czarnej, nie mogą być to
rodzime, ususzone listki pospolitych ziół). Gdy zaparzony i ostudzony
napar wypijemy ( najlepiej bez dodatku cukru, który może zniekształcić
naturalny przekaz wróżby), należy filiżankę postawić na spodeczku
(koniecznie od kompletu) do góry dnem, lewą ręką chwycić za uszko i
wykonać nią trzy obroty zgodnie z ruchem wskazówek zegara.
Gdy wykonamy
ten rytuał odwracamy filiżankę do pozycji wyjściowej i wytężając wzrok
i umysł wpatrujemy się w kształt fusów na dnie i bokach naczynia.
Najlepszą wróżbą było oczywiście serce, przepowiadające rychłe nadejście miłości, ale równie ważne
było rozmieszczenie fusów,
gdyż okrąg filiżanki traktowano jako okres przyszłego roku, jej ucho
jako czas obecny, więc w zależności od położenia fusów odczytywano
również czas mającego nastąpić wydarzenia w życiu. Jeżeli fusy po
trzykrotnym zakręceniu filiżanki umieściły się po całym naczyniu,
oznaczało to ciekawy i pełen przygód przyszły rok, jeśli znajdowały się
przy uszku oznaczało to okres najbliższy i teraźniejszość.....oddalenie
względem uszka oznaczało kolejne miesiące, które liczono podobnie jak
godziny na tarczy zegara. Każdy symbol miał inne znaczenie i
przesłanie; inna szkoła traktowała wróżby z fusów podobnie jak te z
wosku, po prostu odczytywano kształt i interpretowano zgodnie z własną
fantazją i rozmachem.
Z pewnością warto przypomnieć sobie o tym andrzejkowym
sposobie wróżenia i wypróbować go podczas corocznych zabaw, które
koniecznie muszą odbyć się w wigilię imienin Szanownego Andrzeja 29
listopada, gdyż w innych dniach wróżby nie będą prawdziwe .....do tego
czasu można ćwiczyć i praktykować wróżby z fusów, pijąc codzienną dawkę
krzepiącego napoju, należy pamiętać, że musi to być kawa prawdziwa, z
fusami, z dnem, z gruntem, która dla licznego grona jest nadal jedyną
wartościową formą tego napoju, dająca prawdziwego "kopa" i
przyśpieszająca bicie serca, w odróżnieniu do rozpuszczalnej,
"lurowatej" wody o smaku kawy.
Do dzieła, świętujmy, wróżmy, pijmy, lejmy, szalejmy...pijmy kawę i herbatę z fusami, sączmy ją do dna, plujmy fusami i wróżmy!
Zapraszamy na andrzejkowe
wróżby online, które z pewnością nie zastąpią tych prawdziwych,
realnych, okraszonych zapachem roztopionego wosku i starego żeliwnego
klucza, ale przybliżą nieco ideę zabawy i wprowadzą w świat nieco
zapomnianych ostatnio wróżb!!